14 września 2016

Demony przeszłości.

"Jeśli przeszłość Cię nie zadowala, zapomnij o niej. Wymyśl sobie inną historię życia i uwierz w nią. Pamiętaj tylko te chwile, kiedy udało Ci się dopiąć celu. Poczujesz siłę, by osiągnąć to, czego pragniesz."


Z CAŁEGO SERCA PRZEPRASZAM! Wiem, wiem… zniknęłam bez słowa na rok. Nie będę się tłumaczyć i wyjaśniać powodów mojego zniknięcia, ponieważ musiałabym Wam opowiedzieć prawie rok z mojego życia a przecież nie jest to historia o mnie. A co do historii to znowu przeeeeepraszam Was, że zostawiłam opowiadanie w TAKIM momencie, na samym początku nowej historii. Przyrzekam, nie planowałam tego. Mam nadzieję, że wybaczenie z Waszej strony pojawi się z czasem, a na razie wróćmy do historii.
Na czym to ja … aaaa na wybuchu! Wydaję mi się, że każdy z Was miał w życiu taką chwilę, w której myślał, że zabije, zamorduje i poćwiartuje swojego rozmówcę. Tak właśnie czuła się Sakura patrząc na swojego towarzysza, którym był jej narzeczony. Dziewczyna niedowierzała. Po prostu nie wierzyła jak on mógł tak nie myśleć. Zero wyczucia …
- Sasori czy Ty pomyślałeś zanim uczyniłeś?
- No oczywiście. Nie rozumiem czemu wyglądasz jak dorodny burak, który za chwilę zostanie sałatką buraczaną.
- Matko jedyna i Ty się jeszcze pytasz?
- Sakura mogłabyś w końcu powiedzieć mi o co Ci chodzi, a nie robić mi wyrzuty tak naprawdę o nic?
- O NIC?!?!?! JAK MOGŁEŚ GO ZAPROSIĆ?! PRZYPOMINAM CI, ŻE NAJPIERW SIĘ MYŚLI A POTEM ROBI, A NIE NA ODWRÓT!
- Sakura uspokój się… Nie wiem o co robisz cały problem. Zaprosiłem go z tego samego powodu, z którego zaprosiłem Naruto, Hinatę czy Itachiego. Bo jest naszym znajomym z dawnych lat. Wydawało mi się, że myślisz tak samo jednak po Twojej reakcji zaczynam w to wątpić.
- O czym Ty mówisz?
- Zapewniałaś mnie, że o nim nie myślisz i wszystkie uczucia, które do niego żywiłaś wyparowały….
- Czy Ty mi właśnie zarzuciłeś, że ja coś do niego czuję? Jak możesz, przecież Ci tłumaczyłam …
- To dlaczego tak zareagowałaś?
- Przepraszam no … Może przez emocje, to był impuls. Wiesz, że Sasuke łączy się z moimi przykrymi wspomnieniami. Myślałam, że już nigdy nie będę musiała wracać do tych wspomnień. Boję się, że jak go zobaczę i porozmawiam z nim to wszystko do mnie wróci. Nie wiem czy 5 lat wystarczyło, żeby zapomnieć o tym co mnie spotkało.
- Żeby zapomnieć o tym co Cię spotkało czy o uczuciach, którymi go darzyłaś?
- Serio Sasori? Będziesz grał teraz zazdrosnego chłopaka? I to zazdrosnego o kogoś, kto ostatni raz widziany był przez nas 5 lat temu?
- A mam podstawy, żeby go grać? Na pewno nic do niego nie czujesz?
- NA PEWNO! Mam to przeliterować?
- Dobra, dobra. Już się tak nie denerwuj.
- Dobrze, przepraszam. Po prostu nie zarzucaj mi takich rzeczy. – Mówiąc to dziewczyna podeszła do Sasoriego i go przytuliła. Nie chciała się z nim kłócić, a już na pewno nie o kogoś takiego jak Sasuke.
- Nie będę, nie będę. Tylko się już nie kłóćmy. W końcu na ślubie wypadałoby, żebyśmy pojawili się oboje. – Sasori odwzajemnił uścisk i pocałował swoją narzeczoną. Kochał ją z całego serca i nie wyobrażał sobie bez niej życia. Długo zastanawiał się czy powinien wysłać zaproszenie do Sasuke. W końcu w ostatniej chwili zrobił to. Pewnie zastanawiacie się co nim kierowało, gdy to robił. Otóż ciekawość! Był ciekawy czy na pewno zapewnienia Sakury są szczere. Wygląda jakby jej nie ufał? Niee… On tłumaczył to sobie obawą. Obawą o odejście dziewczyny. Wierzył, że jeśli Sakura przejdzie bez problemów i bez uczuć pierwsze spotkanie z brunetem to potem Uchiha nie będzie w stanie mu zagrozić.
- Sasori pójdę się położyć. Coś rozbolała mnie głowa. – Dała chłopakowi całusa i poszła do sypialni. Nie do końca chodziło o ból głowy. Gdy dowiedziała się o zaproszeniu dla Sasuke wpadła w wielką złość. Pluła sobie w brodę za tą reakcję. Wiedziała, że była zbyt impulsywna. Jednak nie mogła się opanować. Przez całą rozmowę z Sasorim zastanawiała się czy aby na pewno nic już nie czuje do bruneta. Od 3 lat nie wspominali o nim i Sakura miała nadzieję, że nigdy nie będzie musiała o nim myśleć. Tysiąc razy mówiła sobie w głowie, że na pewno nie żywi do Sasuke żadnych uczuć, a już na pewno żadnych pozytywnych. Tylko czy na pewno tak było, czy dziewczyna próbowała przekonać mnie, Was i samą siebie? Kochała Sasoriego, co do tego nie miała żadnych wątpliwości, ale ... NIE, STOP! Koniec myślenia o Sasuke. Spotka się z nim i będzie się zachowywała dojrzale. Jak szczęśliwa kobieta, która wkrótce zostanie żoną policjanta. Nie będzie zachowywała się jak gówniara, którą była. Całe to myślenie o Sasuke wyjaśniła jednym. Uchiha był jej przeszłością i gdy dowiedziała się o zaproszeniu dla bruneta, wspomnienia zaczęły ją zalewać. Przez moment przeszłość i teraźniejszość chciały ze sobą walczyć i przez moment dziewczyna chciała im na to pozwolić. Przez chwilę obudzić się chciała ta głupiutka dziewczynka, którą Sakura była kiedyś. Jednak udało jej się nad sobą zapanować. A skoro teraz jej się to udało to, gdy skonfrontuje się z brunetem również zachowa nerwy na wodzy. A może brunet w ogóle nie pojawi się na kolacji powitalnej? Koniec rozmyślania o tym i o NIM. Musi zająć się swoim narzeczonym i przygotowywaniem do ślubu. Musi myśleć o teraźniejszości, a nie o przeszłości. Gdy w końcu jej głowa opróżniła się z tych wszystkich myśli, do sypialni wszedł Sasori. Gdy Sakura spojrzała na niego tylko utwierdziła się w swoich myślach. Była szczęściarą, że Sasori ją odnalazł i że o nią walczył. Kochała go i kochać będzie. A już za niedługo zostanie Panią Danna.
- Sakura, dzwoniła Tsunade ze szpitala w Tokio. Chciała zaprosić Cię na rozmowę. Po jej głosie wywnioskowałem, że poszukuje lekarza i jest bardzo Tobą zainteresowana. – Gdy Sakura to usłyszała prędko wstała z łózka i rzuciła się chłopakowi na szyję.
- Naprawdę?! Nie mogę w to uwierzyć!
- Jak nie możesz? Skończyłaś uczelnię z najlepszym wynikiem. Wszędzie chcieliby się przyjąć.
- Kochany jesteś! Mówiła kiedy chciałaby się spotkać?
- W piątek o 15:00 u niej w gabinecie w szpitalu. Czyli dzień po naszej kolacji powitalnej.
- Aaaaale się cieszę! Wszystko zaczyna się układać tak jak chciałam! Nie myślałam, że od razu znajdę pracę w Tokio. A co u Ciebie z pracą? Dzwoniłeś na komisariat? Przyjmą Cię znowu? W końcu zostawiłeś ich tak po prostu z kartką na biurku szefa…
- Dzwoniłem, rozmawiałem. Oboje mamy pracę w Tokio kochana.
- Ale z nas szczęściarze! – Mocno pocałowała chłopaka w usta i pociągnęła go delikatnie w stronę łóżka. A potem … potem sami się domyślcie co było.
:)

********
Siedział w jednym z nocnych klubów w Tokio. Przyszedł do niego w tym samym dniu, w którym dostał tę cholerną pocztę. Musiał się napić i odstresować. Zaprosił również Naruto jednak ten szedł na randkę z Hinatą. Zakochany głupek. Czy Sasuke mu zazdrościł? Kiedyś bez wahania odpowiedziałby, że tak. Jednak teraz… na pewno nie. Przywiązanie do jednej kobiety i bycie na każde jej zawołanie to nie dla niego. Wolał być sam, a do zaspokajania potrzeb fizycznych zawsze potrafił znaleźć odpowiednią dziewczynę. Nie potrafił nic poradzić na swoją przystojną buźkę i wyrzeźbione ciało. No dobra… Na ciało mógł, ale lubił tak wyglądać. Lubił się podobać. Narcyz, narcyz. Pierwsze określenie jakie przyszło mi do głowy, gdy poznałam myślenie Sasuke. Wam też?
A od czego to nasz brunet musiał odreagować? Wydaje mi się, że każdy wie. No ale wyjaśnię. Zaproszenie, które dostał dzisiaj wywołało u niego reakcję, której kompletnie się nie spodziewał. Ba… teraz pluł sobie w brodę, że zareagował z takim impetem. Rozłóżmy te myśli na czynniki pierwsze i zastanówmy się dlaczego tak się stało. Sasuke tłumaczył to sobie przeszłością. Dawno nie myślał o tym co się kiedyś stało i przeszłość zaczęła go zalewać wielką falą. Nie skontrolował jej i wyszło jak wyszło. Jednak teraz, gdy siedział w klubie myślał trzeźwo, chociaż był podchmielony. Na 100% wiedział, że nic już nie czuje do tej głupiej, upartej, różowowłosej dziewuchy. Dziewczyna jak każda inna. Ładna? Fakt, taka była 5 lat temu, teraz nie wiedział. Jednak są ładniejsze. Niejednokrotnie się o tym przekonał. W tej jego złości chodziło o coś jeszcze. Mianowicie o męską dumę. Wiedział, że przegrał z Sasorim. A on bardzo nie lubił przegrywać. I mimo iż jego przegrana miała miejsce kilka lat temu to, gdy zobaczył ich nazwiska na zaproszeniu to przeszłość go nawiedziła, znowu.
Cały dzień zastanawiał się czy pójść na tą kolację powitalną. Teraz, siedząc przy barze, już wiedział. Pójdzie tam i będzie się świetnie bawił. Wiedział, że gdyby się nie pojawił to dałby tej dwójce powód do radości. Chciał zobaczyć jak zareaguje na niego różowowłosa. On wyzbył się uczuć do niej, ale czy ona uczyniła tak samo z uczuciami do niego? Na pewno nie będzie się nudził na tej kolacji.
Jeszcze jednym powodem, dla którego miał pojawić się na tej kolacji był sms otrzymany dzisiaj rano. Itachi w końcu się do niego odezwał i poinformował go, że wybiera się na kolację powitalną Sakury i Sasuke. A ponieważ starszy z braci nie mógł wiedzieć o zaproszeniu Sasuke to napisał do niego, żeby poinformować go o powrocie jego dawnej znajomej. Jaki troskliwy, starszy brat. A więc pójdzie tam również po to, żeby spotkać się z bratem i porozmawiać z nim o jego tak długim zniknięciu.
Sasuke zatopił się w swoich myślach tak bardzo, że nie zauważył iż jest obserwowany. Dopiero, gdy doszedł do wniosków pozwalających mu spokojnie odpoczywać wyczuł czyjś wzrok na sobie. Spojrzał w tamtą stronę i wyłapał wzrok uroczej brunetki. Uśmiechała się do niego uroczo. Zlustrował ją od góry do dołu i stwierdził, że jest niczego sobie. Wysoka, szczupła. Biust na oko w rozmiarze C. Mała czarna, która opinała jej ciało, więcej odsłaniała niż zasłaniała, jednak nie przeszkadzało mu to. Dzięki temu mógł ocenić czy jej ciało jest warte jego uwagi. Owszem, było.
Leniwie podniósł kąciki swoich ust do góry, wypił za jej zdrowie i ruszył w stronę brunetki. Dziewczyna wyglądała jakby wygrała milion dolarów. Sasuke miał nadzieję, że dziewczyna zdaję sobie sprawę iż jest to jednorazowa akcja. Jeśli nie to cóż … Najważniejsze, że on to wiedział.
Gdy w końcu do niej dotarł, złapał jej rękę, pocałował ją lekko i przedstawił się. Dziewczyna wyglądała jakby miała zaraz zemdleć ze szczęścia. Ona też się przedstawiła, jednak już nie pamiętał jej imienia. Nie uważał tego za ważną informację.
Godzinę później byli już w drodze do hotelu. Nigdy nie zapraszał dziewczyn do siebie do domu. Nie chciał doprowadzać do dziwnych sytuacji u siebie. Cóż … nie każda dziewczyna zgadzała się po upojnej nocy na zerwanie kontaktu. Ale utalentowany Sasuke umiał sobie z tym radzić.
Gdy znaleźli się w hotelu chłopak nie czekał na nic. Złapał dziewczynę, pocałował, a potem … Oj przecież wiecie, kolejna zdobycz w kolekcji Sasuke-amanta. :)
********
Nawet nie wiedziała kiedy zleciały dni do ich wylotu. Rzeczy wysłali szybciej, żeby teraz nie taszczyć tego wszystkiego. Dwa tygodnie temu kupili mały domek w centrum Tokio. Był śliczny, a co najważniejsze ich!
W tym momencie przybyli na lotnisko. Do wylotu mieli jeszcze dwie godziny, ale sami wiecie … Odprawa i te sprawy. Poza tym Sakura zawsze wolała być wcześniej. Nie chciała żyć w stresie i martwić się, że nie zdążą. Nie mogła się już doczekać kiedy jej noga stanie na tokijskiej ziemi. Tęskniła i to bardzo. Jej miasto, Tokio, miało swój urok.
Co do samego przylotu. Nie poinformowali nikogo, że lot jest dzisiaj. Woleli spotkać się z resztą dopiero na kolacji powitalnej za dwa dni. Mało czasu, ale chcieli się na początku przynajmniej odrobinę zadomowić, zanim przyjmą gości.
Lot przeminął im spokojnie. Długo, ale spokojnie. Poza tym, praktycznie cały lot przespali. I gdy Sakura spojrzała przez szybę samolotu właśnie lądowali. Jedyna myśl, która przeszła jej przez głowę to : „nareszcie w domu”. Pora przygotować się na gości! Za dzień się pojawią! Sakura czuła, że nie będzie to zwykła kolacja, ale test. Dla niej. Przeżyje z Sasuke obok? Na pewno! Jedno spotkanie i nie będzie musiała się z nim więcej widywać. Nikt tego od niej nie będzie wymagał. Spojrzała na swojego narzeczonego i go pocałowała. To on był teraz jej całym światem. To z nim chciała spędzić resztę życia i mieć dzieci. Na kolacji poinformuje znajomych o dacie ślubu i poopowiada im o swoim życiu. Z chęcią też posłucha o innych. W końcu Sakura poczuła, że wszystko się układa. Wiedziała, że wraca do domu silniejsza i dojrzalsza. Już nigdy nie będzie taka jak kiedyś. Uwierzcie … Teraz będzie całkiem inaczej. Bo wszyscy są całkiem inni. Nawet Wasza narratorka.
:)

********
Dziękuję tym, którzy są. Będę i ja. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz